Podcast – Wesela z innej strony odcinek 01

142

Jak wygląda prowadzenie restauracji weselnej? Rozmowa z Magdaleną Nowara.

W pierwszym odcinku, spotykam się wirtualnie z Magdą, która jest menadżerką sali weselnej Leśna Perła w Radlinie. Usłyszycie od niej na co warto zwrócić uwagę przy wyborze idealnej sali na swoje wesele, opowie ona również o swojej pracy w charakterze menadżera i największej wpadce weselnej jaką przeżyła

 

 

Poniżej transkrypcja odcinka, gdybyście należeli do tego 1% który woli czytać aniżeli słuchać:

 

Przemysław Molenda– Dzień dobry, cześć Magda!
Magdalena Nowara – Cześć, cześć! Witam serdecznie

P- Powiedz mi, na sam początek – jak to się stało, że znalazłaś się tutaj w tej branży ślubnej? Zajmujesz się weselami?
MN – To jest taki zbiór przypadków w moim życiu, bo nie ukrywam, że wcześniej jakby moja ścieżka kariery była zupełnie inna – z wykształcenia jestem polonistką, natomiast bardzo szybko się przekonałam, że nie do końca się odnajduję w takim typowym siedzeniu w książkach. Co prawda skończyłam studia o profilu nauczycielskim, natomiast moja dalsza część tutaj tej ścieżki zawodowej związanej z polonistyką wiązała się z krytyka literacją, później zdecydowałam,że jednak nie spełniam się w tym, gdyż mnie to przytłacza. Jako że byłam zwiazana z wieloma sportami – tym jeździectwem, to otworzyłam sklep jeździecki. Tutaj był problem jeśli chodzi o czas i rozłąkę z rodziną. Nadal jednak zostałam w sporcie pracowałam jako trener i instruktor fitness i menager w klubie fitness. Jakby z tego momentu zaczęłam szukać pracy stałej, o jakimkolwiek profilu, którym dałbym mi pewne źródło utrzymania.  Wiadomo, zwykle zaczyna się od szukania w postaci prośby do znajomych, że gdyby coś słyszeli i tak dalej… Wtedy właśnie zadzwoniłam do swojego szwagra i powiedziałam, że gdyby słyszał, że jeżeli ktoś tam szuka kogoś do pracy, jeśli ktoś będzie szukał nawet do pracy w biurze – to ja po tej polonistyce się takiej pracy podejmę. Akurat w tamtym czasie szwagier – bardzo mu zależało, by bardzo rozwinąć profil naszej restauracji, by pójść troszkę bardziej w marketing, to był rok 2017 i początkowo oczywiście nie było takiej rozmowy, tylko zadzwonił do mnie po 2-3 tygodniach i zapytal czy nadal szukam parcy, bo on coś na pół etatu by tam dla mnie miał. Tak się zaczęła nasza przygoda. Początkowo zajmowałam się prowadzeniem profili społecznych i rozwijaniem tego.

P – Teraz jesteś menagerką J

MN – Tak teraz jestem menagerem, historia jest zbyt długa by to opowiedzieć, ale od dwóch lat jestem menagerem. Tak naprawdę nasi gości musieli by ocenić ,czy to dobrze, czy źle

P – OK, powiem Ci ja z perspektywy osoby, która jeździ po weselach, oceniam bardzo dobrze, dlatego też rozmawiamy J

MN – Mam nadzieję, że nie ma tutaj łechtania mojego próżnego jak to na kobietę, ego. Tylko że jest to prawda.

P – Nie

MN – ale cieszę się, że masz takie zdanie. Mam nadzieję, że jeśli Twoi klienci i nasi gości wysłuchają tego podcastu, to jednak zaciągną opinii i będą to dobre opinie.

P – W zasadzie pomysł wyszedł z tego, że jest korona wirus i wszyscy siedzą no i trzeba było też coś zrobić, dać tym parom czegoś co mogli by posłuchać, ale z innej strony – Wesela z Innej strony. Dlatego też rozmawiamy o Tobie i od Twojej strony na te wesela jak spojrzysz, w jaki sposób to wygląda od strony menagementu i osoby, która na co dzień pracuje na Sali, a nie tylko od strony Pary Młodej – bo takich poradników jest mnówstwo na internecie.

Ciekaw jestem jak ten cały menagement wygląda, bo na studiach – była taka jesdna z nielicznych rzeczy jakie pamiętam ze studiów – był taki profesor, który tłumaczył, że w zarządzaniu najważniejszy jest TEN palec i pokazywał palec wskazujący, co w zasadzie zapamiętałem, że trzeba mieć palec i umieć pokazywać, także jak to jest u Ciebie?

MN – Niee.. wydaje mi się, że czasami mam do siebie pretensje, że rozważam takie pytania w głowie własnej – co jest lepsze? Czy lepszy jest szef, który chodzi i tym palcem pokazuje, czy lepszy jest szef kumpel, czy coś pośrodku? Wydaje mi się, że ostatecznie zawsze pada na to po środku, natomiast zawsze też to odnoszę do własnej osoby, kiedy ja byłam pracownikiem, to co wolałam? Na pewno nikt nie lubi takiego szefa buraka, który tak jak mówisz i chodzi tylko palcem pokazuje i tutaj taka anegdota-  miałam 14 może 15 lat, zaczęłam prace taką dodatkową, żeby jakiś tam kieszonkowe mieć i pracowałam sprzątając domy. Sprzątałam dom u takiej pani świętej pamięci Heli, zresztą przecudownej osoby, natomiast pamiętam zawsze z wizyt taki moment, gdy u niej w domu dzwonił telefon i dzwoniła jej kuzynka i pytał co tam Helu robisz… w tym momencie ja sprzątałam ten jej dom, a Pani Hela odpowiadała – MY dzisiaj z Madzią sprzątamy… Ja zawsze to moim dziewczynom mówię, że się śmieję gdy moje dziewczyny coś robią, a ja mówię – robimy przygotówkę, gdzie ja robię zupełnie coś innego – prawda. Więc, zawsze mnie to bawi i staram się wyjść z tego z twarzą i przypominam sobie tą historię, natomiast generalnie to jest tak, że masę rzeczy staram się robić z moim zespołem, ja jestem jakby w dniu wesela na Sali. Staram się tam być jak najszybciej, z reguły najpóźniej to jest godzina dziesiąta, w zależności od tego o której startuje też wesela – prawda. U nas jest taka zasada, że jeżeli dzień wcześniej nie mamy wesela, to staramy się tą tzw. Przygotówkę – czyli przygotowanie do wesela, zrobić w 70% dzień wcześniej. W związku z tym, że tych wesel mamy od groma i trochę, to taki komfort jest rzadko, z reguły zaczynamy tą pracę rano. Poza weselami to nie jest tak, że nawet jak nie ma sezonu to ja odpoczywam, bo wtedy tak naprawdę zapełniam ten kalendarz na następne lata no i w sezonie też go zapełniam na następne lata, tymi spotkaniami – wiadomo każdy chce zobaczyć salę i coś się dowiedzieć. Prócz wesel jest też masa innych imprez- nigdy nie jest tak, że tej pracy nie ma.

_ – Mówiłaś też o marketingu  i innych sprawach

MN – tak, to też ma znaczenie. Ja zawsze staram się prowadzić te profile sama. Bo uważam, że nikt nie odda tych naszych uczuć, tak jak ja to oddaję. Nikt nie jest w tym takim, barszczu weselnym tak bardzo jak ja. Czy w tym całym kotle związanym z prowadzeniem restauracji, czy domu przyjęć tak jak ja.

PM – Ciężko chyba w ogóle komuś jest przekazać tak tą swoją wizję, jak prowadzimy wesela. To jak już ktoś bardzo długo by był w tej firmie, widział to i czuł, to wtedy jest w stanie w jakiś sposób poprowadzić ten cały marketing. W zasadzie marketing to rozmowa – relacja z klientem.

MN – wiesz, no teraz jak wiesz jakiś czas temu urodziłam syna. Dziewczyny mi pomagały, mnie zastępowały i robiły to bardzo świetnie, nie mogę im nic zarzucić i jestem z nich bardzo dumna i za tą pomoc jestem im bardzo wdzięczna. Natomiast część klientów trochę się jeżyło, gdy zostali poinformowani, że nie rozmawiają z menagerem. Jednak ten gość nasz, ma pewność wynikającą z błahych powodów, czasami wręcz irracjonalną, natomiast pewność jest gdy jest się samemu, podobnie w Twoim wypadku, też tak jest, nawet jakbyś dał godne zastępstwo swoje, to mimo wszystko gdy to się nazywa DJ Przemysław Molenda, to jest to nadal Przemysław Molenda i oni chcą mieć kontakt z Tobą. W naszym wypadku jest troszkę inaczej, gdyż jest to duża restauracja, natomiast czasami dostaję taki feedback od klientów, że często utożsamiają restaurację z moją osobą. Ja się zawsze śmieję, że nie chciałabym czegoś spieprzyć, bo bałabym się. Nie chciałabym żebyśmy tak zrobili, bo goście nie mieli by pretensji do restauracji, tylk do mnie, bo ja coś obiecałam.

P – No właśnie z jednej strony jesteś takim spoiwem, które tutaj i pracowników i tych klientów spaja, z drugiej strony to jest też ogromy ciężar na Twoich barkach, bo jeżeli to spoiwo będzie ze skaż, bądź coś pójdzie nie tak, to wtedy de facto Ty obrywasz. Nie jest to taka fajna rola.
MN – To że ja obrywam, to ja mówię – czasami się należy. To jest tak, że jeśli ktoś coś robi źle – to warto mu zwrócić uwagę, inaczej ta osoba idzie w świat, że wszystko jest w porządku. Natomiast ja się bardziej boję takich rzeczy, nam się na szczęście nie zdarzyło, lub o tym nie wiem. Gdyż myślę, że jest masę, każda osoba, każdy menager każdy DJ, lub osoba z branży, powie to samo co ja – tzn. że czasami nawet nie wiesz, że komuś się coś nie podobało, natomiast ja bym się bała takiej sytuacji, gdzie… Wiesz Organizacja wesela jest takim ważnym wydarzeniem w życiu i wiąże się z masą stresów różnego rodzaju. Nawet jeżeli ja, czy Ty mając to doświadczenie i dla mnie to nie jest tak, bo ja zawsze stara się to naszym parom tłumaczyć – że skoro my organizujemy koło 130-150 wesel w roku i ich wesele jest jednym z kolejnych i ja to mam… wiadomo, no NIE. Natomiast jest to tak, że dla mnie ten stres jest już opanowany, oni mogą z tego korzystać. Korzystać z takiego mojego doświadczenia, mogą korzystać z takiej opanowania sytuacji, ja wolę masę rzeczy im powiedzieć wcześniej – prawdę taką, wiesz-  co ich może spotkać, troszkę oswoić ich z tym co będzie na tej Sali, niż później widzieć tą panikę. Najgorsze co dla mnie jest, to zestresowana para młoda na Sali.

PM – No właśnie, powiedz jak wygląda taka rozmowa z Parą Młodą i jakie pytanie zadają, jak to wygląda u Ciebie?

MN – U mnie to jest trochę tak, że ja się śmieję, chociaż wydaje mi się, że Ci co nas słuchają zdążyli zauważyć, że ja strasznie dużo mówię J.  Jest to tak, że mamy jakby dwa rodzaje Par Młodych, które do nas trafiają, dzwonią wcześniej, podają maila i otrzymują ode mnie już taką wiadomość i w nie jest kilka,

PM – taki gotowy schemat

MN – tak, gotowy schemat. W momencie przyjścia na salę, te pary mają bardziej sprecyzowane pytania. Później jest druga grupa, która tego maila nie dostała. Ja staram się im podczas tego spotkania powiedzieć jak wygląda wesele. Nie zależnie czy już kiedyś byli na weselu, czy nie byli na weselu. Wprowadzam ich w świat, jakby to wesele teraz przeżywali. Tłumaczę im jak to wygląda troszkę od takiej kuchni, ile jest miejsc parkingowych, jak zapraszamy gości, jakie są najczęstsze problemy, bo to też ma duże znaczenie, by Para zdawał sobie sprawę – że bardzo ważne jest by wcześniej powiedzieli, gdzie są te miejsca parkingowe, poza tym najbliższym, bo Ci goście się później stresują, a najgorsze co jest to takie stres. On od początku jak jest i się kumuluje to najgorsze co może być. Więc lepiej takie rzeczy przewidzieć, ja właśnie na takim pierwszym spotkaniu staram się to wszystko Parom Młodym powiedzieć, a dodatkowo pytania jakie się pojawiają to – pierwsza rzecz jest o Was, o dodatkowych usługodawców, jak to wygląda ile się za Was płaci…

PM – yhyym, ale w sensie o nas – mówisz o zespołach i DJach?

MN – o DJ, o fotografach, tak takich usługodawcach. Później często pada pytanie w momencie gdy Pary zobaczą naszą salę, gdzie jest miejsce dla DJa, by tak wizualnie sobie to w głowie poukładać, później bardzo często padają pytania dotyczące takich właśnie podstawowych rzeczy – o której musi się skończyć wesele, tak jak niektóre sale mają ograniczenia, że wesele musi się skończyć do… U nas tego nie ma, często na salach jest takie ograniczenie, że jeśli wesele zaczyna się o 15:00, to najbliższe 12h masz w cenie wesela, a po tych 12h masz dodatkowe opłaty, wyższe opłaty.
PM- 90% osób z branży, jeśli chodzi o DJów ma tak samo. 10 lub 12 godzin ofertę

MN – u Was jest troszkę inaczej, nawet jeśli zaczynasz wesele o 15:00, to z reguły on się kończy o tej 3 w nocy, ale bardzo często my jako sala, jeszcze tych gości gościmy, bo zanim oni się pozbierają, jeszcze tam gdzieś wiesz – rozchodniaczek.

PM- TAK, zdarza się często pakować 1,5-  2h a goście jeszcze na Sali.

MN – dokładnie – ja zawsze mówię, że u mnie dosłownie wszystko, wszystko co jest, staram się wytłumaczyć gościom i parom, w normalny sposób – czyli po ludzku. Czyli jeśli ja bym miała wesel w piątek, a po mnie para miała w sobotę, to tak samo mi się należy jak i tej parze w sobotę, by nasze wesela zostały zrobione dobrze. Więc zawsze proszę by o tej 5:00 goście opuścili salę, byśmy mieli czas przygotować z równą pieczołowitością przygotować następne wesel. Mieliśmy taką sytuację, 2 lata temu, gdzie byłam jeszcze taką troszkę świeżynką. Sytuacja byłą nastepująca – para zwyczajnie się zasiedziała, tylko ja nie zostałam o tym poinformowana, bo załoga nie chciała mnie stresować, ale o 8 rano

PM – no ale Ty już spałaś? Co oni by dzwonili?

MN – tak, ja jestem pod telefonem cały czas. Wracają co tego Twojego pytania, jestem na Sali od 10:00 lub 11:00 w zależności od tego kiedy jestem potrzebna, do zimnej płyty. W zszonie to czasie godzina 19:00 – co jest fajne, chociaż często jest to godzina 21-22:00 i wtedy wychodzę, nie zależnie ile jest wesel w tygodniu. Później jestem już pod telefonem

PM – czekaj, czekaj – od 10:00 do 22:00 to w zasadzie całe życie tam spędzasz J.

MN – No spędzam dużo życia, ale wydaje mi się, że – bardzo kocham tą pracę, a po drugie to przynosi efekty, te pary naprawdę chodza zadowolone. A wracając do tej historii, to wiesz – moja załoga mi nie zadzwoniła, może nie chcieli mnie budzić, natomiast o 8:00 rano zadzwonił mi telefon, ja pamiętam, że tak zwyczajnie domowo jadłam śniadanie, już tam po prysznicu, i powolutku taks ię oagrniałam, a tu odbieram telefon od naszej załogi, że jest taki problem, że goście jeszcze nie wyszli z Sali

PM – O KURDE!

MN – no, ja jak wstałam, to wskoczyłam tylko w dres, jak przyjechałam to gości już nie było, natomiast pojawił się problem taki, że następne wesele startowało bodajże o godzinie 14:00, więc tego czasu nie było sporo. No i wiadomo, że trzeba było jeszcze posprzątaćpo tamtym i dopiro zacząć przygotowywać następne. Więc w ruch poszły

PM – 6 godzin to jest całkiem dużo

MN – NIE, to jest bardzo mało czasu, naprawdę bardzo mało czasu. Ponieważ, wiadomo, ze trzeba wszystko co jest na Sali posprzątać, następnie nakryć obrusami, po kolei idzie zastawa, szkło, sztućce, oprócz tego co jest jakby w gestii naszych kelnerów, to trzeba po każdym weselu tak naprawdę wymyć okna, bo wiadomo, że te rączki małych dzieci znajdą się wszędzie, wiadomo, że trzeba doprowadzić do porządku całe obejście, toalety, generalnie są generalne porządki z wesela na wesele.
PM – no tak,

MN – tutaj właśnie też, ekipa która została po nocce, miała jeszcze siły i chciała pracować i sama zadeklarowała, że zostaną do pomocy, to ktoś pomagał, część ekipy która miała tego dnia wolne – dojechała, żeby każda para rąk była potrzebna, no i ja z taką naszą bardzo fajną Agnieszką stwierdziłyśmy, że jako mamy 4 toalety, to  się dzielimy na pół.
PM – Pozdrawiamy Agnieszkę J

MN – Pozdrawiamy, Agnieszkę kocham całym sercem. Wiesz podzieliliśmy się, ja w tym dresie, obrazek taki dość weseoły, wzięłam takie typowo gumowe rękawiczki, poszłam myć tą toaletę, a w pewnym momencie dziewczyny wołają i mówią, że ktoś do mnie. Ja pewna, że z nikim się nie umówiłam, wychodzę w tych rękawiczkach i szczotką do mycia toalety i stoi pan i trzyma kwiaty jakieś. On mówi, że szuka Pani Magdy, bo miał przekazać kwiaty na tort. Ja w tym momencie przepraszam tego pana, odkładam w odpowiednie miejsce te rzeczy, ściągam te rękawiczki i biorę od niego te kwiaty, przepraszam i Pan tak troszkę z niepewną miną, ale podziękował i poszedł.
PM – Nie wiedział o co chodzi

MN – Niee, on miał taką konsternację na twarzy wymalowaną, że o jeju, teraz powinnam powiedzieć tak – jakieś 24h, może nawet 48h później – esteśmy po tym weselu, siedzę z Parą Młodą, ponieważ oni tam przyjechali jeszcze się rozliczyć po weselu. Siedzimy i taka luźn rozmowa, Pani Młoda mówi tak – Pani Magdo, aj mam takie jedno pytanie, bo dopiero ja zaczęłam się zastanawiać podczas wesela, bo wie Pani, bo szwagier przywiózł kwiaty na tort. Ja mówię – no TAK! TAK! A potem jak ten tort miał się pojawić na Sali, to on dosłownie był blady jak ściana, ale jak tort wjechał, to zrobił takie Oh… Więc my się go pytame, co się stało i opowiada nam komu dał te kwiaty. Ja nie wiem, komu ja je dałem, ale ja się tak bałem że je dałem jakiejś sprzątaczce i w ogóle jaki ten tort wyjedzie, jak to będzie wyhglądało – komu ja to dałem te kwiaty. Cały dzień miałem taki stres, że nic nie jadłem. Ja się tak zaczęłam śmiać, to potem zapytała parę, szczerze czy zorientowali się, że my mieliśmy obsuwę jakąkolwiek.
PM – Yhyym

MN – Oni mówią, że zupełnie nie, nawet jak im teraz o tym odpowiedziałam co się stało uczciwie,
PM – nie zauważyli

MN – Generalnie musze przyznać, że my tak przyspieszyliśmy, nim oni przyjechali to ja zdążyłam pojechać do domu i wziąć prysznic i przygotować się na to wesele. Natomiast tn Pan zastał mnie w takiej sytuacji niejednoznacznej. Teraz się śmiejemy, że w razie W… zdarzają się też takie momenty – że czasem ktoś z zespołu się nie pojawi,  to ja staram się też zawsze pomóc, chociaż kelnerem jestem słąbym, ale do póki jestem i mam dwie zdrowe ręce, to korona mi z głowy nie spadnie. Ja mam biuro w restauracji, ale nie wiem czy kiedykolwiek ktoś mnie w nim widział. Ja lubię być z zespołem, wśród ludzi i odnajduję się w tej pracy. Byłeś u nas nie raz i nawet widziałeś, że będąc potwornie zmęczona, to myślę że taką satysfakcję daje mi to przebywanie z tymi parami i przede wszystkim ja stranie lubię widzieć zadowolenie na twarzy naszych par i brak stresu. Kiedy nasze pary, sa przygotowane i widzą co się bedzie działo. Gdzieś tam, nawet jak mnie nie widza na Sali, ale wiedza że gdzieś tam jestem, są one zupełnie spokojniejsze. Ja staram się w miarę możliwości, kiedy jadę do domu przyjść i się pożegnać z Parą Młoda, by oni wiedzieli kto teraz będzie mnie zastępował w takich prostych kwestiach, więc to tż ma znaczenie – nie tak jak Ty powiedziałeś, żeby wskazywać palcem, bo tą atmosferę się czuję, a wydaje mi się, że w przypadku naszej restauracji bardzo często pary wybierają ją ze względu na atmosferę. Tak jak w Twoim wypadku, Pary wybierają Cię z polecenia, Twoja reklama ma tutaj małe znaczenie, to gdzieś te opinie są ważne. Żyjemy w dobie Internetu i te opinie w nim są najważniejsze na świecie, wiadomo, że każdemu może się głowa potknąć, ale trzeba umieć spuścić glowe i powiedzieć przepraszam – zawiniło to czy tamto,

PM – No rozumiem. A powiedz mi, bo w zasadzie nie przypominam sobie, gdyż u Was jest taka sytuacja, że kontakt z kuchnią jest super, ale podejrzewam, że może też Wam się zdarza, co jest nagminne i wiem, że zdarza się powiedzmy dość często to jest taka obsuwa jeśli chodzi o jedzenia. Ja się zawsze zastanaiwam, jak teraz mam możliwość zapytania to jak to się dzieje, że godzinę wcześniej się pytam,  menagera, czy głównego kelnra, czy też czasami nawet kucharza – ile jeszcze do tego posiłku – on mówi, dobra będzie o 21:00, a tutaj ejst 21:00 i dalej nie ma… 21:20 dopiero wychodzi. Skąd to się bierze? Ja wiem, że to nie jest fabryka, ale ciekaw jestem

MN – To jest troszkę atk, że taka restuaracja to jest taki żywy organizm, Te obsuwy wydaje mi się, że tak jak powiedziałeś – chyba u nas zdarzają się rzadko, częściej bym powiedziała że jeśli się zdarzały to na takich imprezach typu DNI KOBIET i wynikały np. Panie się schodziły, zamiast być zorganizowane to były o różnych porach – bo to wiadomo kobieta musi sobie oko podmalować. Pojawia się pytanie – czy czekać na te, których nie ma, czy nie czekać. To też ma znaczenie. W przypadku wesel, ja sobie myślę tak – jeśli są obsuwy, ogólnie ujmując, to one wynikają raz – właśnie z niezorganizowania gości – potem się pojawia pytanie czy już zaczynać, czy jeszcze czekamy? Ale tutaj jest to akurat do opanowania, gdyż jestem w kontakcie z Parą Młodą, wychodząc na salę temat załatwiony. Natomiast jeśli chodzi o obsuwy zawinione z naszej strony, to może to dziwnie zabrzmi, natomiast one wynikają z niedogadania pomiędzy kelnerami a obsługą kuchni.

PM- Czli to nie jest tak, że ma jakieś tam udko i patrzy – aa jeszcze 10 minut muszę go gotować.

MN – Nieee, tak nie jest U nas bardzo my zwracamy,  (ja nie ukrywam, że mam najlepszego szefa kuchni na świecie, pod względem organizacji Adrian jest myślę, że jego zespół to by poszedł za nim w ogień. Ja nigdy mu się nie wtrącam do kuchni, a on mi w drugą stronę. Muszę przyznać, że są bardzo zorganizoawni. Adrian bardzo mocno na naszej załodze kelnerskiej jakby stara się wypracować z nimi taki system, żeby oni nonstop informowali co się dzieje na Sali, nawet za często niż – nie informowali. Jeżeli zdarzały się jakieś obsuwy, to nie ukrywam że zdarzały się ze względu na brak komunikacji personelu z kuchni i kelnerskiego. Taki największy nacisk jaki kładę w tych miesiącach to komunikacja. Pewne rzeczy trzeba było sobie wypracować. Bardzo mocno starałam się dbać o to, by zespół schodząc z Sali na zaplecze informował, że jest tylu gości, że jest tylu gości – umówili się z DJem – w przypadku tortu tak jest, że 5 piosenek i wyjeżdża tort. Mnie bardzo często irytują takie sytuacje, gdy ktoś – pomyślał sobie, że ktoś inny się domyśli, albo jest duchem świętym, albo coś tam.. .albo że zwykle tak jest… niestety w każdej grupie, w każdym zespole zdarzy się różnych charakter, mamy różne temperamenty, czasami zdarzyły mi się takie osoby, że „jej się wydawało, że to powinno być logiczne”. Skoro wydali rosół, to szef kuch będzie wiedział, że teraz po rosole za 10min oni już będą pozbierani i że będzie wychodziło drugie danie, a szef kuchni o tym nie wiedząc w tym momencie zaczął sobie coś innego i poczekał.
PM – Przepływ informacji

MN – Komunikacja – tak.

PM – Super, to jest odpowiedź jeżeli ktoś ma restaurację i ma np. problemy, to myślę że warto się tym zająć, bo nie ukrywam jest to bardzo, bardzo częsty problem. A tutaj z racji, że obsługujemy w duecie wesela, to bardzo często chodzę i się kontaktujęi komunikuję i staram się właśnie tam dopytywać, nawet pół godziny w niektórym wypadkach. Lepiej jest tak – że przyjść i porozmawiać, mieć rękę na pulsie, bo ja też lubię mieć rękę na pulsie niż potem coś miało by być mniej optymalnie, nie mówię że gorzej, bo czasami ludzie tego nawet nie zauważą, ale Ty wiesz, że można było coś zrobić lepiej, coś zrobić inaczej.

MN- Tak, zdecydowanie tak, a kończąc ten temat, to najawżniejzse jest to, że ta obsuwa może się zdarzyć, ale gdy się ona zdarza,  to nie należy udawać, że wszystko jest w porządku, tylko należy wtedy wziąć problem na klatę, wyjść do młodej Pary i poinformować. Też mieliśmy takie przypadki, że kucharz się oparzył i tak się oparzył, że cały zespół musiał zakończyć pracę, załagodzić temat, zamienić się miejscami i zreorganizować. Wtedy należy wyjść i Parę Młodą poinformować. Szanowni Państwo, mamy tam o 7 minut przesunięcie, następnego posiłku, proszę się nie martwić nad wszystkim panujemy, natomiast nie chcemy by Państwo się nie niecierpliwili. W tym momencie, ten gość nie siedzi i nie zastanawia się „o co chodzi”, „wybuchła kuchnia” lub z drugiej strony sobie myśle „no co za brak proefsjonalizmu” i już nie wspomnę o innych inwektywach które w tym momencie są rzucane. Tak jak komunikacja z każdej strony, w tym momencie wydaje mi się, ze jesteśmy nawet jakieś większe błędy innym wybaczyć, jak wiemy o co chodzi.

PM- Dobra, oej Magda mam jeszcze takie pytanie, a propos tego z doświadczenia, powiedz mi jak Ty byś wybrała salę na swoje wesele? NA co zwracałabyś uwagę, czy przyszła zbialą rękawiczką i sprawdzała parapety z wewnątrz czy są czyste, czynp te miejsca parkingowe

MN – Nie, nei sprawdzałabym, ale wiesz co Przemek, ja tak bym się zastanowiła nad tym, nad tym, że – wiadomo, że w pierwszym momencie patrzymy czy at sala nam się podoba wizualnie – na zdjęciach, potem patrzymy jak juz otrzymamy ofertę, to patrzymy na to co ona zawiera, bo bardzo często ekonomiia ma duże znaczenie, czyli co zawiera, a czego nie zawiera. Nie ma tutaj czego podważać, gdyż to są te dwie rzeczy najważniejzsze. Natomiast w całej historii z ofertą, pojawia się drugie dno, które jest moim zdaiem bardziej ważne niż cena. Czy to w tym lokalu nam się wszystko podoba, czy wszystko jest na top of the top. Zaczyna się tak zwana chemia, to jest pierwsza rzecz. Jeśli Ja, jako Ja – Magdalena, miała sobie organizować drugi raz wesele, to pewnie byłabym najgorszą klientką świata J, hehe, Wiedziałabym sporo rzeczy od środka, że ktoś mnie buja na resorach, czy coś innego to by mi się nei podobało. Ta chemia. Ja sobie zdaję sprawę, jak można mieć milion obowiązków i można się spóźnić z wysłaniem oferty – ktoś napisze maila i ja dopiero odsyłam go po 48godzinach, ja staram się by to było max 48 godzin, jeśli znów ktoś do mnie dzwoni i pyta o ofertę i ja znając siebie i wiedząc ile mam obowiązków i że czasami zapominam czegoś, to staram się przygotować i powiedzieć, że jeżeli tylko będę miał możliwość to od razu wysyłam. Jeśli nie wysłałam, a obiecałam, to nie ma się co obrażać, jak mnie te pary terroryzują telefonami, bo sobie zdaję sprawę, że to jest ważne. Takie terroryzowanie powosuje, że jestem konsekwentna w sowojej pracy. Ważna jest ta komunikacja, jeśli ja bym zazdwoniła do restauracji czy domu przyjęć i została potraktoawna – może nie niemile, ale z taką wyższością, taką dezaprobatą, troszkę z takim „a kobieto czy ty zrobisz u nas to wesele, czy nie zrobisz to jest mi wszystko jedno bo i tak mam tych wesel pełno” To już by mi się to nie podobało. To jest jakby ten pierwszy punkt i taka komunikacja.

PM – Tak jak jest na starcie to prawdopodobnie może być przez całe wesele.

MN – Może być tak, że ktoś jest zajęty, Ty jesteś zajęty, czasami nie ma w co wręce w sezonie włożyć. Ale wyadje mi się, jeśli w tym wszystkim jestem autentyczna i szczera, to ludzie to kupują i wiedzą, że w tym nie ma kłamstwa. Teraz wiezs – dla mnie w wyborze danej Sali ważne by było 1. Taka ta chemia pomiędzy mną a menagerem, czy właścicielem. 2. Opinie. Naprawdę przetrzepałabym Internet, bo ja nawet lubie jak nasze pary przychodzą i mówią, że… Oni tam wyczytali że w 2017 ktoś tam napisał, coś takiego i co ja o tym sądzę? Bo ja mogę się tlyko do tego odnieść i powiedzieć jak to wyglądało, nie kłamię i mówię jak było (o ile oczywiście to było). U nas taką znamenną historią jest jak otrzymaliśmy 1 za katering, ona potem zniknęła, natomiast czułam się parom w obowiązku tłumaczyć skad się ona wzięła. Bardzo bym polecała parom sprawdzać i troszkę tego szeptanego markegingu, nie tylko tego co jest w Internecie, jeśli np. widzimy, że ktoś z naszych znajomych wrzucił zdjęcie z tej restauracji, zapytajmy go jak tam było, na co zwrócił uwagę, idźmy do tej restauracji i zjedzmy coś. Bo jeżeli mam dobrą kuchnię restauracyjną, to nawet jak ona się różni – bo wiadomo, że jedzenie imprezeowe jest zupełnie inne, takei bardziej biesiadne, ale jeśli już nam restauracyjne bardzo smakuje, to dobry znak że te imprezowe będzie dobre.

PM – To jest inne menu? Czy to inny kucharz robi?

MN- Nie, to nierobi inny kucharz. Są różne typy restauracji, ja się śmieję że mają instaframowy sposób działania – czyli menu a’la Karty i porcjowane menu na wesela. W momencie kiedy to jest porcjowane i takie instagramowe, takie ładne i w ogóle – to jest ten rodzaj kuchni bardziej do siebie zbliżony. Dlatego jeżeli planujemy w danej restauracji wesele, to zamówmy to co będzie najbliższe temu, co pojawi się na tym weselu – czyli w przypadku w wesel śląskich – rolada i kluski z paustą. Bo to się pojawi na weselu. Natomiast wiesz, Ty też sobie zdajesz sprawę, że jeżeli robisz przyjęcie urodzinowe, to raczej nie podajrzesz gościom jarzynowej… a wdrugą stronę, jeśli robisz przyjęcie urodzinowe to robisz sushi, ale na co dzień tego nie jadasz. Więc, to jest tak, że ten sam kucharz to robi, ale to są zupełnie dwa inne menu. Zawsze mnie ciekawią pytania, że często padają gdzieś na forach, czy stronach takie komentarze – że zmieniliście kucharza… ale którego? Jeśli my ich mamy 20? Jest szef kuchni, który zarzadza tą kuchnią, on gotuje i dba o ten ostateczny efekt.

PM – serio tyle osób jest w kuchni?

MN – No, my mamy personelu około 15 osób, tak w sezonie. Bo wiadomo, że mają restaurację, tak jak każdy dom przyjęć ma – przy takim normalnym funkcjonowaniu restauracji tych kucharzy jest potrzebnych mneij, w momencie obsługi wesel jest więcej, także jest to bardziej praca zmianowa i zorganizowana na zasadzie dchodzących kucharzy. Więc tak jak mówiłam, reasumując i odpowiadając na Twoje pytanie, to po 1 konatkt, 2. Kuchnia, 3. Opinie – bardzo ważne, no i przede wszystkim jeśli mogę doadć, to powiem na czym by nie zwracala uwagi – na piękne obejście. Bo tak naprawdę piękne obejście jest super, chociaż jest ono super, ale goście nie będą spędzali czasu na weselu tylko na pięknym obejściu. Jeśli jest piękne, ale nie reozległe. Jeśli jest rozległe to…
PM – Są też takie wesela, któym zależy by np. odbywało się na podrówku, chociaż jak mówisz gdy rozmawiam z klientami to zależy im na tym by była dobra zabawa i dobre jedzenie

MN – Żeby goście byli na Sali, żeby goście dobrze się bawili. Piękne obejście, ale nie duże. No i tak jak Ty mówisz, ta biała rękawiczka, to ma znazenie bo nikt nie chce isć do brudnej toalety, natomiast nie popadajmy w skarjności. W temacie Sali ja też awsze mówię jedną rzecz – też to zauważysz że trendy się zmieniły i jest tak, że w zwiąku z tymi programami telewizyjnymi i szumem wokół wesel, to każda para młoda chce mieć piękną ściankę, salę i piękne dekoracje, inwestuje w to bardzo duże pieniędzy bardzo często, po czym ta magia toyczy się do momentu, gdy na salę nie wejdą goście, a końćzy się przed wejście Pary Młodej. Każdy człowiek jest taki, ze tu ktoś wejdzie, przestawi i powiesi, ta sala wygląda zupełnie inaczej jak przychodzi ta Młoda Para. Po 2 -3 godzinach to już zupełnie wygląda inaczej, nawet jakbyśmy mieli super extra ekipę która by sprzątała. Czysto musi być, ale ta biała rękawiczka to trochę przesada. Ja w ogóle jestem pedantką i każdy wie, że pierwsze co robię jak wchodzę na salę to poprawiam zasłonki. Nie jest to jednak takim warunkiem konieczmy by tak świrować.

PM – Może to też wynika z tego, że sale weselne przygotowywane są przed weselem, jak tkoś przychodzi w marcu to np. niektóre sale nie mają wesel.
MN – Noo, a może ja teraz Tobie zadam pytanie. Nie miałbyś wrażenia, jeśli co byś wszedł do tej Sali, nie czułbyś się, nie próbował zastanawiać że czegoś próbują ukryć.

PM – Nieee powiem C iszczerze.. Powiem Ci sytuację wyboru na moje wesle. W czwartek się zaręczyliśmy, w piątek i sobotę grałem, w niedzile odpoczywałem, w poniedziałek pojechałem do pracy na etacie, gdzieś w okolicach godziny 15:00 żona mi zadzowniła czy wysłała smsa – żebym podjechał do tej Sali, bo ona już była z mamą i w zasadzie jest wszystko zaklepane i mam sprawdzić, czy wszystko się podoba. Trwało to 3 dni, także… ja bym chyba nie zwrócił uwagi na nic…

MN – noo masz rację, że faceci tacy są.

PM – faceci zupelnei inaczej podchodzą do spraw weselnych.

MN – Ale zdarzają się wyjątki. Powiem Ci szczerze, że mężczyzna, który jest takim wyjątkiem jest niesamowicie wymagający i on zupełnie inaczej podchodzi do tematu  i podejdzie z taką aptekarską precyzja. W naszym wypadku też jest inaczej, my jesteśmy w środku lasu. Jak para przychodzi i jest daj szczęście śnieg- to nie ma problemu, ale jaka jest plucha – Luty, marzec – to drzewa są jeszcze puste, tam nie ma grama zieleni. To zawsze mówię że jeśli komuś się ta sala, jeszcze nie nakryta (bo my staramy się nei meić nakrytej Sali z prostej przyczyny – bo u nas odbywają się w tygodniu imprezy i to by zdezorganizowało wszystko, gdyby w poniedziałek była nakryta sala jak na wesele, a w środę było przyjęcie na 50 osób z zupełnie innym układem stołów). Więc ta sala często jest po prostu pusta, za oknem jest pusto – jeśli komuś się spodoba ta sala wtedy, to znaczy, że w sezonie i miesiącu w którym sobie wybrał – to będzie zachwycony, bo w zależności od pory roku ten las się zmienia i ta sala zupełnie inaczej wygląda.

PM – W zasadzie polecamy, sprawdzcie zdjęcia, bo to też bardzo dużo daje.

MN – Zdjęcia filmy, filmy w ogóle w dzisiejszych czasa te filmy są takie, że człowiek się zakochuje, ja tutaj mogę szczerze powiedzieć, że jest kila takich (ja nie lubie określenia sal weselnych), ale nazwijmy to sal weselnych w Polsce, które bardzo często spoglądam na ich profile. Ja nie lubię kopiować, ale zawsze mówię że fajnie jest się czymś inspirować. Natomiast staram się byśmy mieli swój styl. Staram się nie wzorować na nikim, jeżeli gdzieś tam… zresztą mamy bogate konto na pintereście, zapraszam serdecznie, wrzucam tam zdjęcia z naszej restauracji, ale w przypadku tamtych sal myślę sobie – cholera ale mają fajnie. Wchodzę i myślę z taką pozytywną dawką zazdrośći – kurcze ale super to wymyślili. Np. pozdrawiam serdecznie Jaśminę z Hotelu Bajka. Uwielbiam patrzeć na ich profil i często sobie patzę i myślę, że ona jest też taką osobą, u której bym bez najmniejszego problem uzrobiła wesele i zaufała bym jej w 100% i bije od nich takie fajne ciepło i to wszystko jest takie autentyczne, jest to takie miejsce które podoba mi się strasznie fakt, że tam nie ma, takiego puszenia się, jeśli ktoś im coś zarzuci (a rzadko ktoś im ma co do zarzuenia) – oni mają dodatkowo plażę i hotel i czasami w Internecie jakieś komentarze zupełnie irracjonalne się pojawiać, to oni nawet na te komentarze potrafią odpowiedzieć.

PM – byłem grałem, przeżyłem naprawdę bardzo fajnie.

MN – Villa Love – no instagramowe miejsce, masa osób zna, nie znam osobiście, nie byłam ale też patrze z takim podziwem, myślę sobie tak ładnie, tak toskańsko, tak ciepło… I ostatnio poprzez Krzyśka Krzemińskiego – bo mówił o między Deskami w Olsztynie, zajrzałam na ich profil, mają mało zdjęć, głównie są Pinterestowi, ale miejsce jest bajka, styl nowoczesna stodoła, naprawdę kosmiczne miejsce na wesele. To jest naprawdę ważne by ten katalog na pintereście mieć, bo pary przychodzą skonkretyzowane, bo przychodzą i wiedzą czego chcą, wiedza czego szukają. Ja bardzo lubie takie pary i wesela z pomysłem. Tu jest bardzo fajny pomysł na podcast. Wesela z pomysłem. Tu jest mnóstwo firm takich jak Natura Art., czy Ola z Alek Dekor, które realizują pomysły par i im bardziej jest ten pomysł pokręcony,  to tym bardziej nas jara. Ty też wiesz, jeśli robisz 100 wesel w sezonie i każde jest takie samo, to prędzej czy później by Ci się znudziła.

PM – Noo u nas tak nie jest

MN – Ja wolę takie pary, im bardziej mają pokręcony pomysł tym bardziej się jaram

PM – Masz rację, chociaż powiem Ci że naprawdę każde wesele jest inne, ciężko tutaj generalizować, czy pod względem muzycznym, pod względem prowadzenia i kontaktu z ludźmi czy też samego zestawu zabaw, bo to wybieramy odpowiednio do tego co się zdieje na parkiecie- do gości. To jest inna dynamika, czasami jadę gdzieś tam do Wrocławia i wesela zaczynamy o 17:00 a czasami tutaj w Wodzisławiu znowu na W, o 12:00 są na Sali goście weselni i to jest zupełnie inna jazda, zupełnie..

MN – Te wesela zaczynające się tak wcześnie to jest nietypowa rzeźnia, bo Ci ludzie zwyczajnie są strasznie zmęczeni.

PM – No jest inaczej

MN – Ja też zawsze parom mówię, jeśli jest wybór w kościele,urządzie to wybierzcie sobie ta godzinę 14:30 I oni są mniej zestresowani i Pani Młoda nie musi stawać by się pomalować, To ma znaczenie. Zupełnie inaczej się podchodzi wtedy. Tak jak mówisz, że te wesla się bardzo różnią i na pewno w Waszym typadku tu jest różnica, a w naszym wypadku jeśli mają inną stylistykę i tematykę.

My w zeszłym roku mieliśmy przepiękne wesele Justyny i Shawna, utrzymane w stylu gwiezdnych wojen.

PM – Okej (śmiech)

MN – Powiem szczerze, że dekoracyjny kosmos, ogólnie pomysłowy kosmos i tutaj wielkie ukłony dla Klaudii z Talkaboutlove, ponieważ ona bodajże na tydzień czy dwa tygodnie przed weselem, Para Młoda się z nią skontaktowała, bo Justyna się martwiła, że z niektórymi rzeczami nie da rady, ponieważ Shawn jako anglik całą rodzinę do nas sprowadził. Więc to trzeba było jakby logistycznie dograć, ale to było przecudowne weslee z zakręconym pomysłem. Grała Ania Panter i tez jakby ona stylistyką swojego jakby DJki się dograła z nimi. No super naprawdę pod każdym względem. Ten pomysł był tak zakręcony, że wpierszym moemcie mówię – Matko Boża, co to będzie.

PM – Jeszcze w Waszej restauracji, bo w zasadzie macie bardziej rustykalny styl, a tutaj gwiezdne wojny.

MN – Ale zgralo się idealnie, nie mamy jeszcze zdjęć, choć to było już jakiś czas temu, ale jakieś robocze były, chociaż nie chce wrzucać takich komórką robionych, bo oni ani w 5% nie oddawały tego co Klaudia, Justyna i Edyta z NaturaArts zrobiły. Ale mówię, takie pokręcone pomysły, są genialny. Takich par mamy w swojej pamięci mnóstwo. Zresztą, przyznam szczerze, że każdą moją Parę pamiętam i bardzo bardzo lubię potem moje pary spotykać, rozmawiać i pytać co u nich. Miło jest strasznie to, że spotyka się ludzi (no teraz przy koronawirusie to zupełnie inaczej to wygląda) ale tak na przykład w markiecie i ktoś się cieszy na Twój widok i traktuje Cię tak..
PM prawie jak przyjaciela, no wiem

MN – To są takie miłe momenty i właśnie o taką chemię mi chodzi. Fajnie jest że czujemy z ludźmi taką chemię. Chociaż wiadomo, że to wszystko musi mieć jakieś granice. Każda osoba jest inna i jeśli do mnie przyszedł by człowiek, który jest prawnikiem, który oczekuje ode mnie traktowania i rozmowy na troszkę wyższym poziomie, takiego profesjonalizmu no to ja nie mogę wyjść z takim ziomalstwem.

PM – i się z nim przytulić.

MN – Chociaż wiesz, potem się z nimi tulę, ale to co innego. Chociaż teraz się nie tulę bo jest Koronawirus, żeby się to wszystko skończyło, bo ja bardzo lubię się tulić. Chyba nie ma lepszego podziękowania po weselu jak uśmiech i zadowolenie Pary Młodej

PM – Dobrze, ja myślę że tutaj

MN – zanudziliśmy wszystkich?

PM – uśmiechem będziemy kończyć

MN – Jasne, dziękuję Ci bardzo, wszystkiego dobrego życzę Ci dużo zdrówka i wszystkim, którzy nas słuchali również i dużo pozytywnego myślenia na ten trudny czas, bo myślę że to pomoże nam się szybciej zobaczyć

PM – Dzięki, dzięki!

MN – Trzymaj się ciepło!